Blog
WZZW
WZZW
WZZW S t r o n a WZZW
0 obserwujących 19 notek 37747 odsłon
WZZW, 6 maja 2016 r.

Jan Karandziej: NIECHCIANA PRAWDA

300 3 0 A A A

Chcę świadczyć o tych ludziach całą swoją umiejętnością i wiedzą, niech trwają w moim sercu i pamięci

Jan Karandziej Platforma Oburzonych

Zbliżający się koniec kwietnia prowokuje często moją pamięć do wspomnień. To czas kolejnej rocznicy powstania Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, grupy ludzi która spowodowała strajk w sierpniu 1980 r., a następnie doprowadziła do powstania „Solidarności”. Do „Solidarności” odmienianej dziś na wszelkie sposoby, używanej przez wszystkich polityków i ideologów przy każdej okazji, nawiązujących do Jej dziedzictwa, często przy tym hańbiąc Jej imię.

Niestety nie ma dziś (jak i nie było dawniej) miejsca na wspomnienie o WZZW. To problem szerszy i wymagałby rewizji dotychczasowych fałszywych często, a przyjętych powszechnie historii. Mam prawo o tym mówić gdyż byłem wraz z Andrzejem Gwiazdą w ostatnim działającym przed sierpniem 1980 roku Komitecie Założycielskim WZZW. * …„W WZZ-tach jedyną władzą był trzyosobowy Komitet Założycielski. Jego główną rolą było wystawianie się do aresztowania i podpisywanie dokumentów. Komitet był władny sam podejmować decyzje…”, to cytat A. Gwiazdy z książki „Gwiazdozbiór w „Solidarności””. Znam szczegóły tamtych wydarzeń dobrze, byłem bowiem ich uczestnikiem.

Mówienie o WZZW jest niewygodne i niebezpieczne, większość polityków, dziennikarzy, czy nawet historyków nie ma podstawowej wiedzy w tym temacie, łatwo więc polec na nieznanym sobie gruncie. Stworzony do badań historycznych IPN też chowa głowę w piasek uważając, że jego głównym zadaniem jest obrona „dobrego” imienia „Bolka” Wałęsy, gdyż jest symbolem założycielskim obecnej epoki. To, że dokumenty mówią coś innego, to – jak ktoś powiedział – „tym gorzej dla dokumentów”. Nikt nie zamierza docierać do prawdy, bo i po co dodawać tyle dodatkowej roboty? No i jakie to koszta. Tak to funkcjonuje w kraju gdzie komunistyczni zbrodniarze są nadal patronami ulic, bo koszt za wysoki by to zmienić.

W okresie posierpniowym nie można było mówić o wszystkim, bo wiadomo było, że komuna nie odpuści i prędzej czy później ukróci czas karnawału „S”. Należało więc działać szybko, a jednoczenie zachować struktury konspiracyjne, by w czasie konfrontacji jak najwięcej ludzi ocalić od represji. Potrzeba było również zostawić jak najwięcej pisanego słowa ku pokrzepieniu serc i ducha. Media wspólnie ze służbami wykreowały superbohatera-konfidenta Wałęsę pozorującego walkę z systemem, a służącego SB.

W redagowanym przez Mazowieckiego tygodniku „Solidarność” wyraźnie była widoczna idea przewodnia (KSS „KOR”) „Komitetu Samoobrony Społecznej Komitetu Obrony Robotników” (w informacjach podkreślać i wykazywać pozytywnie ludzi KOR-u). Dopuszczono więc do głosu paru ludzi WZZW, byle dobrze mówili o Borusewiczu. Prym jednak wiódł Jerzy Borowczak gotowy poświadczyć wszystko. Jak się okazało to łajdak jakich mało, ale dla niektórych bardzo przydatny.
Czas „Solidarności” szybko się skończył rozpoczął się czas zdrady i pogardy. Większość ludzi z WZZW zostało internowane, części jednak lepiej zakonspirowanej udało się przetrwać i Ci walczyli dalej.

W okresie okrągłostołowym nadal panował mit superbohatera Wałęsy już tak zakorzeniony, że jeżeli ktoś próbował prostować niektóre zdarzenia z jego życiorysu natychmiast był obwoływany bluźniercą i stawał się potencjalną ofiarą linczu. Wystarczyło zdjęcie z Wałęsą by zostać posłem do sejmu. Część ludzi trochę ochłonęła z zauroczenia po ujawnieniu nazwisk urzędników państwowych współpracujących ze Służbą Bezpieczeństwa w 1992 roku, gdzie na tak zwanej liście Macierewicza widniało nazwisko Wałęsy jako tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Bolek”, oraz paru innych „wybitnych” opozycjonistów. No to należało obalić rząd Olszewskiego i tak się stało. Myśmy nadal byli na cenzurowanym, nazywani oszołomami, nieudacznikami, ciemnogrodem i tym podobnie.

W 2003 r. w Centralnym Muzeum Morskim w Gdańsku odbyła się konferencja naukowa poświęcona XXV rocznicy powstania Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Organizatorami konferencji były: Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku oraz Zarząd Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”. … „Obrady otworzył Prezes IPN prof. Leon Kieres, który w owacyjnie przyjętym przemówieniu wskazał na bezpośredni związek pomiędzy działalnością WZZ Wybrzeża, a fenomenem polskiego Sierpnia ’80 i powstaniem „Solidarności”. …” Prof. Leon Kieres podkreślił zarówno wizjonerstwo, jak i realizm działaczy WZZ, którzy podjęli się realizacji tego trudnego dzieła nie dla siebie, ale dla wszystkich Polaków, w imię „odpowiedzialności za wspólne dobro całego narodu”. Informacje te można znaleźć na stronach IPN. I pomyśleć tylko że to ten sam prof. Kieres, który trochę później pomaga zdobyć Wałęsie glejt pokrzywdzonego. Całość konferencji miała ukazać się w druku, miały również nastąpić kolejne konferencje poświęcone tej tematyce. Nic nie zostało z tej konferencji wydrukowane do dziś, o kolejnych spotkaniach też musieliśmy zapomnieć, za to wkrótce ukazała się książka wywiad rzeka z Bogdanem Borusewiczem „Jak runął mur”, chociaż powinno być jak obaliłem mur. Z książki wynika, że wszystko sam zrobił Borusewicz, strajk, „Solidarność” i w międzyczasie jeszcze parę innych rzeczy. Faktycznie więc, po co rozmawiać o WZZW?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Kultura